//////
You are here: Home >Archive for the ‘Dźwięczący ekran’ Category

CO TO JEST MUZYKA FILMOWA?

Każdemu, kto zwraca uwagę na stronę dźwiękową filmu, na­suwają się wątpliwości, czy można mówić o muzyce filmowej jako o samodzielnym, odrębnym gatunku twórczości. Czy nie lepiej uznać kino za jeden ze środków rozpowszechniania mu­zyki, takich jak radio czy telewizja? Wtedy interesowałby nas tylko repertuar muzyczny kina i sposób, w jaki technika fil­mowa wzbogaca czy zuboża ‚wykonywanie utworów. Ale traci­my wówczas z oczu dzieło filmowe, które przecież powstaje nie po to, by przekazywać muzykę. Natomiast jego prawa, za- potrzebowanie i budowa całkowicie określają muzykę pomy­ślaną jako towarzyszenie, uzupełnienie czy komentarz.

MUZYKA WPISANA W DZIEŁO

Co staje się z muzyką wpisaną w dzieło filmowe, w jakim stopniu jest ona niezbędna kinematografii, na jakich zasadach spoty­kają się dwa przebiegi: wizualny i dźwiękowy, co łączy, a co dzieli muzykę i sztukę filmową?-Na te i tym podobne pytania próbuje odpowiedzieć teoria filmu i autorzy specjalnych prac poświęconych muzyce filmowej. Bardzo szybki rozwój filmu, wielość rodzajów, gatunków i technik, którymi dysponuje, sprawia, że proponowane rozwiązania albo szybko tracą aktualność, albo okazują się słuszne tylko w obrębie jakiegoś gatunku czy okresu historycznego.

PIERWSZY RAZ W HISTORII

Pierwszy chyba raz w historii jakaś gałąź twórczości muzycznej stała śię wła­snością w tym stopniu powszechną. A przy tym wcale nie jest regułą, że wybitny film ma muzykę wyróżniającą się walorami artystycznymi. Bywało tak, że ciekawy film ozdabiano nie* dobrą muzyką, ale zdarzały się też przypadki odwrotne. Nikt dziś nie pamięta wielu tytułów, do których muzykę pisali znani kompozytorzy, stosując nowatorskie niekiedy rozwią­zania. Równie niewystarczające okazało się rozpatrywanie zagadnień muzyki filmowej według jakiegoś klucza formalnego.

ŚLEDZENIE W HISTORII

Śledze­nie w historii muzyki filmowej form znanych z twórczości autonomicznej nie prowadzi do ciekawych rezultatów, ponie­waż muzyka pisana dla filmu ma przeważnie charakter uryw­kowy, fragmentaryczny. Obserwujemy w niej wprawdzie ja­kieś znamiona organizacji, ale nie pojawiają się’zamknięte całości. Związki o charakterze wizualno-dźwiękowym, których istnieje bardzo dużo, nie są dla większości odbiorców w ogóle uchwytne. Ponadto w miarę rozwoju filmu związki te są co­raz trudniejsze do wyodrębnienia, twórcy bowiem dążą do zacierania różnic między tworzywami, którymi posługują się dla uzyskania jednolitej całości.

PUNKT WYJŚCIA

Brzmi to może paradoksalnie, ale punktem wyjścia dla roz­ważań nad muzyką filmową nie może byc aspekt muzyczny, lecz sam film określony gatunkowo i historycznie, którego założenia estetyczne, prawa rozwojowe, wszystko, co składa się na jego specyfikę, musi być brane pod uwagę. Film jest sztuką złożoną, której twórcy jednakże nie dążą do zachowania proporcji między poszczególnymi składnikami, nie dbają o ich autonomiczne wartości, jak to ma miejsce w. operze. Dzieje opery to historia walki mającej na celu osiągnięcie jedności między muzyką, słowem i akcją dra­matyczną na tej zasadzie, by każdy z tych współczynników nie rezygnował z własnej autonomii.

W FILMIE

W filmie synteza tego ro­dzaju nie jest ani celem, do którego ta sztuka zmierza, ani środkiem, dzięki któremu się realizuje.’ Twórcy filmowi utrwa­lają na taśmie i ścieżce dźwiękowej otaczającą nas rzeczy­wistość, przy czym rzeczywistością tą jest dla nich nie tylko świat przedmiotów, ludzi i zwierząt, ale także dzieła innych sztuk, które w danym momencie stanowią obiekt penetracji. W tej rzeczywistości, której wszystkie współczynniki, np. pej­zaż, muzyka, zabytki architektury, postaci aktorow, są rów­nouprawnione, filmowiec nieustannie dokonuje aktów wy­boru.

DOKONYWANIE WYBORU

Wyboru dokonuje człowiek, który decyduje się na określony obiekt, zdjęty w określonym planie, pod określonym kątem widzenia, postanawia, czy zachować właściwy temu obiektowi dźwięk, odebrać mu go, zdeformować, czy obdarzyć dźwię­kiem wręcz nowym, stworzonym sztucznie. Ale zarazem współ­decydujący głos mają maszyny: kamera i mikrofon, które wi­dzą i słyszą inaczej niż człowiek, zdolne są zobaczyć i usłyszeć więcej, odkrywając nieznane strony rzeczy dobrze nam zna­nych z codziennego doświadczenia. Dla filmu muzyka stanowi taki obiekt, „przedmiot” w stanie surowym, chociaż jest najbardziej abstrakcyjna ze sztuk, naj­mniej związana z rzeczywistością.

FRAZY MUZYCZNE

Nierzadko przecież słyszało się w kinie frazy muzyczne przerywane w najmniej odpowiednim momencie, / tematy i fragmenty dzieł nonsensownie cięte i zestawiane ze sobą, wszelkie dawno już zaniechane chwyty i niewybredne efekty. Film dźwiękowy słusznie doczekał się opinii „wiel­kiego śmietnika muzyki”, gdzie można znaleźć to wszystko, z czego autonomiczna twórczość zrezygnowała. Ten stan rzeczy stale był przyczynę trosk i przedmiotem ata­ków. Większość wypowiedzi, podejmujących zagadnienie mu­zyki filmowej, piętnuje wszelkiego rodzaju odmiany „barba­rzyństwa” w stosunku do muzyki w filmie.