NIEWIELE DZIEŁ

Wy­stąpił ze swoimi pracowitymi „partyturami dźwięko-obrazowy- mi” Clair, błysnęła radziecka szkoła symfoniczna suitami Szo­stakowicza, angielscy twórcy szkoły dokumentalnej rzucili hasło integralności elementów dźwiękowych, a w kinematogra­fii straszył duch opery. Filmować spektakle czy próbować two­rzyć opery filmowe?. Jest w tym coś z fascynacji kwadraturą koła czy perpetuum mobile, bowiem na całej przestrzeni dzie­jów kinematografii powstało niewiele dzieł mogących preten­dować do miana opery filmowej (nie bierzemy tu pod uwagę bardzo licznych ekranizacji oper), nie ma zaś prawie autora piszącego o muzyce w filmie, który nie czułby się zobowiązany do stawiania takiego problemu.

Cześć! Miło mi gościć Cię na serwisie w całości poświęconym rozrywce. Bardzo mi miło, że tutaj trafiłeś i mam nadzieję, że zostaniesz moim czytelnikiem na dłuższy okres czasu! Pozdrawiam gorąco!
© Wszelkie prawa zastrzeżone